piątek, 13 kwietnia 2018

Polowanie na krokusy 8.04.2018


          Mieliśmy się z ekipą Górskiego Imprezowania spotkać dopiero w kwietniu ale jak się okazało dałam się im skusić na wspólną akcję pod kryptonimem „Krokusy”.  Sama nie wpadłabym na ten pomysł- wszystko zainicjowała Ula, dla której „krokusowanie” było jednym z punktów na liście marzeń. Oprócz Uli na wycieczkę zdecydowali się jeszcze Kasia i Łukasz oraz Ciastek (ksywka Łukasza ze świętokrzyskiego, której nabawił się poprzez publikację zdjęć z Baraniej ;))
Główna atrakcja kwietniowych tatrzańskich dolin (fot. Ula)
        Wypad spontaniczny więc spakowałam w mały plecak zapas naleśników z masłem orzechowym i bananem (bo nie było nawet kiedy zrobić zakupów)  i o 1 w nocy wsiadłam w autobus do Zakopanego. O ile marsz poranny był jeszcze całkiem znośny to gromadzący się w okolicach południa tłum zaczął mnie przytłaczać. 
Krokusowi koneserzy (fot. Ula)
Do tego wszystkiego jeden z uczestników naszej wyprawy poszedł do WC i słuch o nim zaginął. Po ponadgodzinnym wypatrywaniu gada, przejrzeniu wszelakich toalet ( w końcu z zachwytu krokusami mógł wyciągnąć nogi w najmniej oczekiwanym miejscu) postanowiliśmy wracać w kierunku parkingu. Na samym końcu czekał na nas nie tylko Ciastka pojazd ale również obrażony zagubiony Łukasz. Najważniejsze jednak, że udało nam się opuścić Dolinę w niezmienionym składzie a dodatkowo Ciastuś podwiózł nas do Krakowa dzięki czemu spokojnie złapałam pociąg do Opola. Wyprawę zakończyłam budującą myślą, że całkiem niezłe krokusy rosną  u mamy na działce i może następnym razem pojadę je tam , ponieważ narodowe pielgrzymki- nawet w przepięknych okolicznościach przyrody to jednak nie moja bajka ;)
Fioletowe łany- niczym magnes przyciągają turystów (fot. Ula)


1 komentarz:

  1. Nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło. Dzięki niedzielnej przygodzie poznałaś zakamarki męskich toalet! A krokusy? Byly cudowne! Nie żałuję i na pewno wybiorę się jeszcze ;)

    OdpowiedzUsuń